Południowy zachód Dominikany jest regionem najrzadziej odwiedzanym i najbardziej odrębnym: suchym, górzystym, z kamienistymi plażami i przezroczystą wodą, bez jednej sieci hotelowej. Kto tu dociera, zwykle ma konkretny powód.
Bahía de las Águilas
Bahía de las Águilas to osiem kilometrów białego piasku bez jakiejkolwiek zabudowy, w Parku Narodowym Jaragua na półwyspie Pedernales. Regularnie trafia na listy najpiękniejszych plaż Karaibów i pozostaje pusta właśnie dlatego, że jest chroniona i trudno dostępna.
Dojazd prowadzi z Las Cuevas: wynajmuje się łódź od miejscowej spółdzielni rybackiej — jakieś dwadzieścia minut rejsu — albo jedzie gruntową drogą wymagającą auta o wysokim prześwicie. Nie ma tam żadnych usług, cienia ani wody: wszystko trzeba przywieźć i wywieźć z powrotem.
Barahona i droga nadmorska
Droga schodząca z Barahony w stronę Enriquillo należy do najładniejszych w kraju, z klifami opadającymi do morza i wsiami rybackimi po drodze. Playa San Rafael i Los Patos łączą morze z zimnymi, słodkowodnymi rozlewiskami rzecznymi, w których faktycznie kąpią się miejscowi.
W głębi lądu Polo Magnético jest słynnym złudzeniem optycznym na szosie, a Sierra de Bahoruco kryje wysokogórskie plantacje kawy i wyjątkową różnorodność ptaków — to najlepszy rejon ornitologiczny wyspy.
Jezioro Enriquillo
Jezioro Enriquillo jest najniżej położonym punktem Karaibów, jakieś 46 metrów poniżej poziomu morza, i hipersłone — to pozostałość dawnej odnogi morskiej. Żyje w nim populacja krokodyla amerykańskiego, a na Isla Cabritos legwany nosorogie i legwany Ricorda. Poziom jeziora dramatycznie podniósł się w ostatnich dekadach, zalewając pola i drogi, co wciąż jest badane.
Praktycznie
Do Barahony jest jakieś trzy godziny z Santo Domingo, jest tam lotnisko z okazjonalnymi lotami. Noclegi są małe i prowadzone lokalnie, a gastronomia prosta. To region suchy i gorący: zawsze woda przy sobie i poważna ochrona przed słońcem.
Jak to zorganizować
Zwykle nocuje się w Pedernales albo w eko-lodge nad zatoką i wyrusza wcześnie do Las Cuevas. Łodzie spółdzielni pływają rano i odbierają o umówionej godzinie; trzeba ją dobrze ustalić i nie liczyć na zasięg telefonu, bo na plaży go nie ma.
Jak to się chroni
Presja inwestycyjna na tym wybrzeżu jest stała i wielokrotnie pojawiały się propozycje budowy hoteli nad samą zatoką. Chroni ją status parku narodowego oraz konsekwentny opór miejscowych i organizacji ekologicznych. Odwiedzających prosi się o wywiezienie wszystkiego, co przywieźli, i o korzystanie z łodzi spółdzielni zamiast jazdy po wydmach.